-W współczesne współcześnie nie watpie - powiedziala, przez chwile patrzac mu bezpośrednio w oczy. - Ano więc wyjeżdżajmy. Poltorej minuty pozniej otter podskakiwal na nierównym pasie. William oraz Michael płakali jak opętani oraz przynosili sie donosnym smiechem, wkladajac spadochrony. -Trzeba przyznac, ze niezle was wzielo! Lubicie latac? Lubicie akrobacje? - Callie usilowala przekrzyczec warkot silnika. Miala lekko chropowaty glos, co - trzeba przyznac - troche draznilo Williama. Chetnie zrobilby jej dziure w szyi, przeciwnie w obecnym szczególe nie byloby to najmadrzejsze. -Mniej wiecej. Zginąć na grzejnik tysiecy metrow! - odkrzyknal. William wcisnal jej w reke nastepne dwadziescia dolarow. Michael klasnal w dlonie. -Hola, hola... Cztery zupelnie wystarcza. Gorączka a owszem zmaleje do trzech etapów. Kazde nastepne trzysta metrow ostatnie dwa, trzy umiary w sytuacji. Na pieciu tysiacach wprowadza sie niedotlenienie. Troche toż gwoli was za duzo... Nosicie wewnątrz mała skore. -Piec tysiecy - powiedzial z pozyskaniem. - Nic sie nie przejmuj. Zatem gwoli nas nie pierwszyzna. -Natychmiast sie przekonamy, prawda? Powiedzmy, ze juz kiedyś nie jestem panna. -Jedni rozumiemy, co gwoli nas łatwe! Przerabialismy to juz kiedys! - zawolal Michael. Szczerzyl zeby, bo byl odrobine zly, ale Callie prawdopodobnie wziela więc zbytnio usmiech. Innym tez to juz sie zdarzalo. -Kiedy preferujecie. Obecne nie ja odmroze sobie kciuki a uszy - odparla. - Pamietajcie, ze ostrzegalam. -Współczesne nie najlepszy pomysl, chlopcy - odezwala sie Callie. - Zimno tutaj jako złość. -Pomysl byl dobry - zaoponowal William. - W załącznika tworzę ponad smaczniejszy! Zastanawialem sie poprzez chwile. William uwaznie patrzyl na przyrzady. Chcial miec pewnosc, ze na zapewne promuje na wlasciwa wysokosc. Callie gladko wyrownala pęd na pieciu tysiacach metrow. Nie bylo wiatru, tudzież w smutku rozciagal sie wspanialy widok. Samolot praktycznie lecial sam, bez konsultacji. Zaskoczyl ja. Gleboko wbil zeby w jej szyjki a przytrzymal. Szczeki mial czyste jak imadlo. Zaczai ssac. Rozpoczela sie iscie niebianska uczta... Callie darla sie wnieboglosy, szarpala sie oraz kopala, natomiast nie mogla go odepchnac. Jasnoczerwona krew tryskala po kabinie. William nie puszczal. Callie tak desperacko probowala wstac z waskiego fotela pilota, ze wywichnela sobie biodro. Zapowiadala sie ostra zabawa. Chwila razy kopnela kolanami w matryce oraz znieruchomiala. Jej piwne oczy staly sie śliskie oraz suche jako głazy. Poddala sie. William oraz Micheal zachlannie chleptali krew. Napili sie, natomiast w ograniczonej kabinie samolotu nie potrafili do indywidualnego konca wysaczyc naszej składki. William otworzyl drzwiczki. Poczul na buzi powiew mroznego powietrza.-Skacz! - wrzasnal do zbliża. Porzucili maszyne oraz pofruneli w gwiazd, w strone ziemi. Ich wzrost nie mial w sobie nic z spadku. O sporo ciężko przypominal bezpośredni ruch niz spadanie. Zabawa bedzie az do switu.